poniedziałek, 10 listopada 2014

Filmyśli cz. 1

Boję się smutnych filmów. Takich dramatów z życia wziętych.
Są na mój nastrój jak totolotek.
Albo wkręcę się w bohaterów, zdołuje i będę płakać.
Albo stwierdzę, że moje życie jednak jest zajebiste i poczuje radość.
I nigdy nie wiem na co trafie.

Za to kocham filmy o superbohaterach.
Bo wiem, że są nierealne.
Więc jak pójdę po masło do sklepu, to mi go nie wyburzy jakiś Superman walczący z wariatami z kosmosu.
Dobrze, że wszyscy jesteśmy normalni.
A za masło dałem 5,70 zł. Osełka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz